Perełki Ciechanowca


Wiadomość o tym, że spotkanie Łowczych Okręgowych i przewodniczących Komisji Kultury pięciu współpracujących ze sobą okręgów z Polski północno-wschodniej, które tym razem organizował łomżyński Zarząd Okręgowy PZŁ, odbędzie się w Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu trochę mnie zaskoczyła. Dla kogoś, kto w te okolice wybierał się po raz pierwszy w życiu tak jak ja, nie zapowiadało niczego nadzwyczajnego. Dla mnie, największą atrakcję tego “roboczego” wyjazdu, oprócz możliwości spotkania koleżanek i kolegów, których nie widziałam już od kilku miesięcy, stanowiło niewątpliwie polowanie, które Łowczy Okręgowy – Jerzy Włostowski, zaplanował na następny dzień rano.

Sam wyjazd do ostatniej chwili stał pod znakiem zapytania, bo marznący deszcz poprzedniego dnia sparaliżował połowę polskich dróg. Ale w nocy przyszło ocieplenie i skoro świt dostałam wiadomość, że już wszyscy są w drodze. Ja tym razem miałam najbliżej, więc po sprawdzeniu na mapie jak mam jechać, jako ostatnia wyruszyłam w tamtym kierunku, zadając sobie pytanie, dlaczego właśnie w tym, a nie do Łomży. Droga prowadziła przez tereny w większości polne, a snująca się wokół mgła, ograniczała widoczność i praktycznie nie było na czym oka zawiesić. Do tego niezbyt dobre oznakowanie, albo moje roztargnienie sprawiło, że w pewnym momencie, musiałam prosić o pomoc w odnalezieniu właściwego kierunku mojej podróży i kiedy w końcu dojeżdżałam do celu w dość smętnym nastroju, pomyślałam sobie: no gdzie tu będzie to zapowiadane polowanie, skoro żadnego lasu wokół nie widać? I tak rozmyślając, skręciłam zgodnie ze strzałką na kierunkowskazie w lewo i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu wjechałam na pałacowy dziedziniec. Jakież było moje zdziwienie, kiedy odkryłam, że tak prozaicznie brzmiąca nazwa: “Muzeum Rolnictwa”, znajduje się w przepięknym starym parku, z neorenesansowym pałacem w głębi.

Radosne powitania i do galopu, bo okazało się, że nasz gospodarz – Jurek Włostowski ma precyzyjnie ułożony plan i natychmiast przystąpił do jego realizacji. Zapoznał nas z przedstawicielami Koła Łowieckiego “Rogacz” w Ciechanowcu, które należy do okręgu łomżyńskiego i jak zaznaczył, zasługuje na szczególne wyróżnienie, stąd ten pomysł na pokazanie nam tych pięknych terenów, nie tylko łowieckich oraz pochwalenie się osiągnięciami myśliwych, którzy swoim zaangażowaniem i mozolną pracą zapisują się na trwałe w historii tego urokliwego miejsca. Siłą rzeczy, nie miałam możliwości, na zadanie kilku nurtujących mnie wciąż pytań.

Zaczęliśmy od zwiedzania skansenowej części Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka, które niedawno obchodziło swój złoty jubileusz 50-lecia założenia. W malowniczym, zabytkowym parku, wokół pałacu przycupnęły drewniane budynki mieszkalne i gospodarcze z przełomu XIX i XX wieku oraz wiejski kościół i wikarówka czyli plebania. Z zachwytem zwiedzaliśmy leśniczówkę, w której stare meble z epoki i pozostawione na biurku pisma urzędowe sprawiały wrażenie, jakby pan leśniczy lada moment miał tu wrócić, a zgromadzony na strychu zbiór pięknych trofeów myśliwskich sprzed lat, przyprawiał nas o zawrót głowy. W starej wozowni koledzy zachwycali się kolekcją traktorów i dziwnych maszyn rolniczych, a koleżanki robiły pamiątkowe zdjęcia w starych saniach i powozach wyłożonych aksamitem, skrycie marząc żeby choć na chwilę znaleźć się w tamtych pięknych czasach. A potem stanęliśmy przed drzwiami myśliwskiego dworku i okazało się, że w latach 1977-1979 wspólnym wysiłkiem właśnie Koła Łowieckiego “Rogacz” i Muzeum Rolnictwa uratowano od zniszczenia i przeniesiono do Muzeum ten zabytkowy budynek wybudowany przez hr. Potockiego w Siemionach w 1859 r.

Tak oto zaczęliśmy poznawać historię myśliwych, którzy w 1947 roku czyli 70 lat temu, założyli Koło Myśliwskie “Rogacz” w Ciechanowcu. Obecni na spotkaniu członkowie zarządu, prezes – Jan Netter, łowczy – Bogusław Prokopiak, sekretarz Witold Dąbrowski i skarbnik Cezary Proniewicz, zapoznawali nas z historią koła i udostępnili do obejrzenia kronikę założoną w roku 1972 przez księdza – Tadeusza Szerszenia i Witolda Krzesiewicza, która prowadzona jest do chwili obecnej z niezwykłą starannością, tak żeby nie uronić żadnej ważnej chwili z życia koła. Nie mogłam wprost uwierzyć, że w dobie komputerów, są jeszcze ludzie, którzy chcą poświęcić swój cenny, prywatny czas, aby odręcznie opisywać wydarzenia, wklejać fotografie i przyozdabiać strony kroniki rysunkami. Można by rzec, powstają prawdziwe perełki, które z czasem nabierają coraz większego znaczenia i stają się bezcenne.

Śledząc koleje losów koła, które po pewnym czasie z Myśliwskiego, zmieniło nazwę na Koło Łowieckie “Rogacz” i tak jest do dziś, widzimy niezwykłe wprost zaangażowanie jego członków w różnego rodzaju prace w łowisku, akcje pomocy innym, czy imprezy integracyjne z tutejszą ludnością. I tak w 1972 roku rozpoczęto budowę strzelnicy przy pomocy LOK w Białymstoku, którą otwarto w 1973 roku na 50 lecie PZŁ, na której odbywały się zawody strzeleckie i szkolenia członków Koła. Była to pierwsza w Polsce strzelnica zbudowana przez myśliwych jednego koła. W 1974 r. członkowie posadzili 2 ha lasu świerkowego w uroczysku “Kalinowo – Księżowizna” Nadleśnictwa Rudka.

W 1977 roku, na 30 lecie koła myśliwi postanowili tę rocznicę uczcić udziałem w przeniesieniu i odbudowie Dworku Myśliwskiego, który miał służyć promocji gospodarki leśnej i tradycji łowieckiej. Zobowiązali się więc partycypować nieodpłatnie w robociźnie przy rozbiórce obiektu w Siemionach oraz podczas budowy i zagospodarowaniu budynku w Ciechanowcu, a ten wkład pracy oszacowano na około 2 miliony złotych. Ponadto myśliwi z KŁ “Rogacz” w Ciechanowcu na wystawę łowiecką przekazali nieodpłatnie większość eksponatów i w następnych latach każdy członek koła przepracował średnio po 16 dni przy Dworku Myśliwskim. 3 listopada 1979 roku Łowczy Wojewódzki PZŁ – Jerzy Włostowski dokonał uroczystego otwarcia obiektu.

W następnych latach odbyło się tu wiele wspaniałych imprez łowieckich. Między innymi Ogólnopolska Wystawa Łowiecka trofeów myśliwskich krainy północno – wschodniej Polski. Otwarcie wystawy nastąpiło 5 czerwca 1983 r., a brały w niej udział naczelne i wojewódzkie władze PZŁ oraz zaproszeni goście z Niemiec, Francji, Czechosłowacji, Mongolii, Bułgarii, Rumunii, USA i kilkunastu członków “Myśliwskiego Klubu Dyplomatów w Polsce”. Można było obejrzeć wystawę łowiecką z rekordem świata oręża dzika oraz rekordem Polski wieńca jelenia i rosochów łosia. Wystawę masowo odwiedzała młodzież i myśliwi z całego kraju.

Lata 1984-1993 to dalsza praca członków Koła nad rozwojem łowiectwa w środowisku. Najważniejsze z nich to: wydzierżawienie leśniczówki Łempice i adaptacja jej na dworek myśliwski, zakup 1,5 ha ziemi pod budowę nowej strzelnicy myśliwskiej. Jubileusz 40-lecia Koła w 1987 r. to dalsza praca na rzecz środowiska i promocji łowiectwa. Zorganizowano wystawę łowiecką poświęconą osiągnięciom członków Koła. Rozpoczęto budowę nowej strzelnicy myśliwskiej. Wybito pamiątkowy medal, którym obdarowano władze, instytucje i organizacje współpracujące z Kołem oraz znaczek okolicznościowy, który otrzymali wszyscy myśliwi. Uroczystość zakończono wieczorem wspomnień.

70-lecie PZŁ uczczono dwudniową uroczystością, 2 maja 1993 r. zawieszono złoto-medalowy oręż dzika przed Cudownym Obrazem Matki Boskiej Ostrożańskiej w Sanktuarium Maryjnym w Ostrożanach, który podarowała wdowa po zmarłym koledze z koła Stanisławie Nagórko, a następnego dnia został poświęcony i przekazany kołu sztandar ufundowany przez myśliwych przy wsparciu instytucji i organizacji działających na tym terenie.

Słuchaliśmy tej historii i czasami nie mogliśmy wprost uwierzyć, że są jeszcze ludzie tak zgrani i zaangażowani, którzy mają przyjemność w pracy na rzecz innych. Np. podczas zawodów strzeleckich zebrano 2 tysiące zł. i przekazano na rehabilitację ciężko chorej 12-letniej dziewczynki, zakupiono też kilka rowerów dla dzieci z Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Zuzeli. Myśliwi z KŁ Rogacz współpracują ze szkołami, organizują konkursy plastyczne, zgaduj-zgadule o tematyce łowieckiej, kuligi połączone z wykładaniem karmy dla zwierząt, ogniska z pieczeniem kiełbasek i pogadanki o tematyce ekologiczno-łowieckiej, a na Dzień Dziecka goszczą na strzelnicy ok. 150 dzieci pod okiem nauczycieli i myśliwych. Tradycją już jest, że na Trzech Króli zapraszają uczestników Mszy Św. na pieczonego dzika i myśliwski bigos. Organizują też uroczyste polowania hubertowskie, wigilijne i noworoczne, bo jak mówią kultywowanie tradycji łowieckich to podstawa.

Łowczy okręgowy jest zdania, że wymienione tu dokonania “Rogacza” to jeszcze nie wszystko. Ważnym i zauważonym również przez uczestników spotkania w Muzeum Rolnictwa są fakty, uczestniczenia członków koła wraz z pocztem sztandarowym we wszystkich ważniejszych uroczystościach kościelnych a także w rocznicach i imprezach organizowanych przez Burmistrza Miasta oraz inne instytucje z terenu miasta Ciechanowiec. W ten sposób myśliwi z “Rogacza” zasłużyli sobie wśród mieszkańców miasta na często powtarzane prze ludzi stwierdzenie “to nasze koło łowieckie”.

Dopełnieniem tego co usłyszeliśmy jednego dnia, było zapowiedziane polowanie dnia następnego, w łowisku oddalonym od naszego miejsca obrad o zaledwie kilkanaście kilometrów. Był piękny las i zwierzyna też była, ale najważniejsza w tym wszystkim była niezwykle serdeczna i ciepła atmosfera, jaką koledzy z KŁ “Rogacz” w Ciechanowcu i gospodarz spotkania nam zgotowali. W pięknej scenerii ośnieżonego lasu i unoszącej się wokół mgły, myśliwskie rogi grały i pokot był wspaniały, a wspólnie przeżyte chwile, zapiszą się jak w kronice, w naszej pamięci na zawsze.

Alicja Milewska

Kilka zdjęć z Ciechanowca

Previous Nacjonalizacja łowiectwa
Next I Międzynarodowe Spotkanie Kresowych Dian Białowieża 2017