Targi łowieckie Hubertus Expo 2017 w Warszawie – relacja


Targi Hubertus Expo w Warszawie to coroczna trzydniowa impreza gromadząca wielu myśliwych i sympatyków łowiectwa z całej Polski, która w tym roku odbyła się w dniach 24-26 marca. Jako, że targi gromadzą z roku na rok coraz liczniejszą widownię to tym, którzy nie lubią tłumów radzę udać się na nie w piątek, czyli pierwszego dnia, kiedy to wystawcy są bardziej dostępni i przystępni, jest większy wybór towarów i można spokojnie porozmawiać.

Na tegoroczne targi wybrałem się z samego rana razem z kolegą Przemkiem Chełstowskim, który mimo, że jest starym i doświadczonym myśliwym to nie był jeszcze na tego typu imprezie. Mieliśmy wyjeżdżać większa grupą, ale niestety koledzy Rafał Chodorowski i Przemek Rutkowski nie dostali wolnego w pracy i zdecydowali się jechać tego samego dnia wczesnym popołudniem. Droga minęła nam bez większych problemów i na miejsce przybyliśmy około południa. Po drodze miłą niespodziankę zrobił nam kolega Darek Nienałtowski, z którym poznałem się na kursie na podstawowe uprawnienia do wykonywania polowania. Darek prowadzi hodowlę psów rasy terier niemiecki a na targach wraz z kolegami Mariuszem i Filipem reprezentował Klub Teriera utworzony przy Polskim Związku Łowieckim. Zadzwonił do nas z informacją, że ma dla nas wejściówki, co oznaczało, że nie trzeba będzie stać w kolejce do kasy. Jak się później okazało, w tym dniu i o tej porze nie było żadnych kolejek do kasy, więc po odebraniu wejściówek od Darka do hali weszliśmy “z marszu”.

Stoiska targowe zorganizowane zostały w dwóch halach. W większej znajdowało się kilka ogromnych i przestronnych stoisk, dookoła których zgromadzono całą masą mniejszych i większych boksów. Tym, co przyciąga na te targi sporą liczbę osób jest bez wątpienia możliwość obejrzenia w jednym miejscu dużej liczby egzemplarzy broni i optyki różnych marek.

Na prawo od wejścia do hali, za stoiskiem firmy Incorsa z bronią palną takich marek jak Benelli, Anschutz, czy Wihrauch znajdowało się nieduże stoisko firmy Lemigo z nowoczesnymi “gumakami”. Ozdobą tego stoiska była największa na targach kolekcja zagranicznych trofeów, głównie afrykańskich, wśród których niewątpliwie prym wiódł nosorożec. Mi osobiście najbardziej podobały się owce i koziorożce. Na wprost od wejścia, w głębi hali po prawej stronie znajdowało się największe stoisko należące do firmy MK Szuster, na którym królowały marki Blaser, Sauer i Mauser. Ciekawostką tego stoiska był pistolet w cenie 246 tysięcy złotych. Na prawo od stoiska MK Szuster było stoisko firmy Knieja, na którym prezentowano broń marek: Browning, Winchester oraz Blaser. Tu można było też zapoznać się z ofertą optyki myśliwskiej firm Meopta i Kahles. Na samym końcu hali znajdowała się na podwyższeniu główna scena, przed którą ustawiono wiele rzędów krzeseł. Po jej lewej stronie pozowały grzecznie do wspólnych zdjęć cztery ogromne niedźwiedzie, za którymi swoje stoisko miała firma Hubertus z Chodzieży – importer broni marki Ceska Zbrojovka. Na prawo od głównej sceny było wydzielone i ogrodzone niskim płotkiem miejsce, w którym jak sądzę miały odbywać się zmagania uczestników konkursu budowy na czas urządzeń łowieckich. Wiem coś o tym, bo dwa lata temu wraz z Piotrkiem Choińskiem i Pawłem Kurkowskim brałem udział w takim konkursie. Jeśli chodzi o optykę to stoiska z własnymi markami miały firmy Swarovski i Delta Optical. Na stoisku Kolby można było zapoznać się z ofertą optyki firmy Vortex, która w zeszłym roku pokazała ciekawą lunetę do strzelań długodystansowych Razor II HD 4,5-27×56. Byłem bardzo ciekawy co pokaże Delta Optical w odpowiedzi na wspomnianą lunetę, gdyż wcześniej będąc w siedzibie firmy w Mińsku Mazowieckim uzyskałem zapewnienie, że mają konkurencyjny produkt, który pokażą na targach IWA 2017 w Norymberdze. Nowa luneta Delty jest parametrami zbliżona do Razora i tak jak on ma nieco “pancerny” wygląd. Cena lunety nie została jeszcze określona. Wśród wystawców było jeszcze kilka innych firm oferujących broń palną, w tym przynajmniej jedna firma oferująca broń używaną w dobrej cenie. Pozostałe stoiska wypełnione były ubraniami i akcesoriami myśliwskimi oraz rękodziełem artystycznym. W tej hali w pobliżu sceny głównej było też stoisko Lasów Państwowych z materiałami naukowo-dydaktycznymi na temat środowiska.

W mniejszej hali, w pobliżu wyjścia mieścił się cały kompleks różnych stoisk związanych z Polskim Związkiem Łowieckim. Swoje miejsce znalazły tu: stoisko edukacyjne PZŁ, klub Dian, klub kolekcjonera, klub sygnalistów, kluby wabiarzy, kluby teriera, klub szpica itd. Na stoisku edukacyjnym PZŁ można było podziwiać żywe ptaki łowcze, między innymi pięknego orła, z którym najpierw Przemek a potem ja zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia. To stąd wychodziły prowadzone przez Diany wycieczki po targach z grupami przedszkolaków. Na przeciwległym końcu hali znajdowała się strefa gastronomiczna, pełna zapachów rozmaitych smakowitości. Niedaleko niej była scena gastronomiczna, na której odbywały się jakieś kuchenne “czary mary”. Na stoisku Wydziału Zootechniki SGGW przyciągał uwagę kolorowy wąż zbożowy, którego można było pogłaskać a nawet wziąć do rąk. Pozostałe stoiska to głównie akcesoria myśliwskie, wśród których królowały noże. Co jakiś czas w oddali rozbrzmiewały sygnały łowieckie grane przez sygnalistów myśliwskich. Na pobliskiej strzelnicy poniosłem dotkliwą porażkę w rywalizacji z Przemkiem w strzelaniu z wiatrówki do celów podobnych do biathlonowych. Wynik 1:5 nie wymaga komentarza tylko ciężkiej pracy.

Każda, impreza to możliwość spotkania starych i poznania nowych znajomych. Nie inaczej było i tym razem. Tak jak wcześniej wspomniałem jako pierwszego spotkałem kolegę Darka Nienałtowskiego, z którym przegadałem na jego stoisku bez mała parę godzin. Później króciutkie spotkanie z kolegą Zbigniewem Skowrońskim i przypomnienie o kolejnym spotkaniu w ramach Myśliwskiego Klubu Dyskusyjnego. Tym razem kolega Zbyszek będzie mówił o polowaniach górskich i Diamentowej Kolekcji Azjatyckiej. Spotkanie zaplanowane jest na wtorek, 26 kwietnia na godzinę 18:00. Kolejnym spotkanym znajomym był kolega Piotr Dąbrowski, rzecznik prasowy ZO PZŁ w Wałbrzychu. Piotrek niedawno bawił się na naszym Myśliwskim Balu Karnawałowym i jak sądzę chętnie przyjedzie ponownie na kolejny bal. Nieduże stoisko z arcydziełami sztuki “nożowniczej” było miejscem gdzie spotkałem kolegę Zbigniewa Januszyka. Zbyszek w swoich nożach łączy niespotykane piękno i wszechstronną użyteczność. Poza tym zna przepisy na wyśmienite nalewki, którymi zawsze chętnie częstuje. Udało mi się go namówić do napisania artykułu o tym czym się pasjonuje – o nożach. Kuba Piasecki to człowiek, którego koniecznie chciałem poznać przy najbliższej okazji. Wraz ze swoją żoną Pauliną pracował na farmie dzikich zwierząt w Namibii a swoje przygody relacjonował na łamach magazynu Brać Łowiecka. Kuba dał się zaprosić w charakterze prelegenta na kolejne spotkanie Myśliwskiego Klubu Dyskusyjnego. Przy okazji okazało się, że zna i ceni naszą stronę internetową ZO PZŁ w Łomży. Spotkanie z koleżankami Dianą Piotrowską i Alicją Fruzińską zaowocowało pamiątkowym zdjęciem. Diana podobnie jak Piotrek bawiła się z nami na tegorocznym Myśliwskim Balu Karnawałowym, mam nadzieję że nie po raz ostatni.

Pierwszy dzień targów minął. Mimo, że nic nie kupiłem, to dobrze się bawiłem i miło spędziłem czas w towarzystwie kolegów myśliwych. Do zobaczenia za rok.

Darz Bór!
Mariusz Dejneka


Drugi dzień Targów Hubertus Expo. Start godzina 8:00, miejsce Zarząd Okręgowy PZŁ w Łomży. Ekipie kursu na podstawowe uprawnienia do wykonywania polowania od samego rana dopisywał dobry humor, co oznaczać mogło tylko jedno – udany wyjazd. Tak właśnie było! Wejście na salę targów i od razu kobietki w zieleni i gromadki zaciekawionych dzieciaków, które z uwagą słuchały opowiadań Dian na temat łowiectwa, może w przyszłości zasilą Nasze szeregi, gdyż z takim zainteresowaniem dopytywały o zwierzęta leśne czy drabinę, zbudowaną specjalnie dla nich. Następne stoisko to klub Dian, czyli miejsce, w którym można było spotkać polujące Panie z całej Polski. Stoisko Związku Kynologicznego, a tam przytulasy, które nie pozwoliły żadnemu zwiedzającemu przejść bez “miziania”. Reprezentanci wielu firm odzieżowych również, jak co roku nie zawiedli. Można było obejrzeć, kupić najnowsze modele ubrań i dodatków takich marek jak Pinewood, Tagart, Graff i mnóstwo innych. Uwagę przyciągał zapach smacznej dziczyzny, którą można było skosztować, szczególnie tej sporządzanej bezpośrednio na Targach, mniam. Stoiska z bronią przyciągały szeregi gości, od tych, którzy chcieli złożyć się z broni myśliwskiej pierwszy raz w życiu, po tych zamierzających kupić kolejną jednostkę, która wpadła im podczas imprezy w oko. Wystawa egzotycznych zwierząt była niesamowita, można było podziwiać słonia, ibexa hiszpańskiego czy też kozicę bałkańską, nie ustępowała jej także wystawa najładniejszych trofeów naszych rodzimych gatunków: majestatycznych wieńców jeleni, niezwykle mocnych rogaczy czy medalowych oręży dzików. Opisałam tylko 10% tego, co można było zobaczyć na Targach, żeby wiedzieć jaka tam panuje atmosfera trzeba samemu jechać i zobaczyć, co serdecznie wszystkim polecam. Podsumowując niezwykle miło było uczestniczyć w XIV już Targach Hubertus EXPO, spotkać tak niesamowitych i pochłoniętych pasją łowiectwa ludzi a co ciekawe, jako wisienka na torcie usłyszeć w drodze do autokaru (z ust mężczyzn) “moja mnie w domu zabije, jak zobaczy ile na to wydałem”, czyli szał zakupów tym razem sprowokował do rozrzutności nie tylko kobiety.

Darz Bór!
Edyta Kifiak


Targi myśliwskie Hubertus Expo Warszawa 2017 – trzy dni uczty dla oczu i ducha myśliwych, kolekcjonerów i sympatyków łowiectwa. Moje po raz trzeci i za każdym razem zupełnie inne chociaż zawsze bardzo pozytywne. Wśród wystawców nie mogło zabraknąć przedstawicielek Klubu Dian, które przez trzy dni edukowały, gościły smakami dziczyzny, jak również dźwiękami sygnałówek pokazywały przyjazną stronę myślistwa. Wiele pracy wymagało sprostanie ciekawości wszystkich milusińskich, których zarówno zorganizowane grupy, jak również indywidualne jednostki przewijały się przez cały czas trwania targów. Ścieżka edukacyjna przedstawiała wiele gatunków zwierząt, o których dzieci chciały wiedzieć wszystko. Cierpliwe Diany odpowiadały na niezliczoną ilość pytań i przemyśleń. Ogromną pomocą wykazali się koledzy ze stoiska wabiarzy, którzy starali się pokazać dzieciom to, o czym opowiadały im Diany. Każdy ze zwiedzających mógł na stoisku Dian spróbować jak smakuje przepyszna polska dziczyzna, przygotowana przez Diany. Koleżanki postarały się, aby zarówno koledzy myśliwi, jak i osoby zwiedzające nie odeszły głodne ze stoiska. Kolega Krzysztof Lechowski z Firmy Provincja przy pomocy swego zespołu oraz Dian “dokarmiał” zwiedzających pierożkami z dziczyzną. Zainteresowanie ogromne, chociaż osobiście uważam, że robienie pierożków w mundurze i butach na szpilce może konkurować z najtrudniejszą naganką, z czym nasze Diany również świetnie sobie poradziły. Udało nam się zwerbować do pomocy kolegę z “Przysmaków Tatarskich” z Supraśla, który wprowadził nas w tajniki swojej regionalnej kuchni. Targi z punktu widzenia wystawcy to nie tylko ciężka praca, to również wiele dowodów sympatii od osób zwiedzających, kolegów z Klubu Kolekcjonera jak i myśliwskich zespołów muzycznych, które z ogromną sympatią umilały nam pracę muzyką. Szkoda, że czasu na koleżeńskie rozmowy było bardzo mało, ale trzeba było podzielić ten czas tak, aby nie tylko pracować, ale również zdążyć zobaczyć wszelkie nowinki na innych stoiskach.

Dziękując wszystkim za wspaniale spędzony wspólnie czas, z myśliwskim Darz Bór
Urszula Sokólska

Galeria zdjęć z targów Hubertus Expo 2017 w Warszawie. Zdjęcia: Mariusz Dejneka, Urszula Sokólska, Edyta Kifiak

Previous Zaproszenie na targi Hubertus Expo 2017 w Warszawie
Next Jak strzelać konkurencje śrutowe w wieloboju myśliwskim? - aktualizacja 2017