“Afrykańska Wielka Piątka” – relacja z pierwszego spotkania Myśliwskiego Klubu Dyskusyjnego w PZŁ Łomża


W dniu 2 marca 2016 w siedzibie PZŁ w Łomży odbyło się pierwsze w tym roku a trzecie w historii spotkanie Myśliwskiego Klubu Dyskusyjnego. Kolega Zbigniew Skowroński podzielił się ze słuchaczami swoimi przygodami i doświadczeniami wyniesionymi z polowań w Afryce. Głównym choć nie jedynym tematem były polowania na afrykańską Wielką Piątkę (słoń afrykański, bawół afrykański, lew, lampart, nosorożec czarny).

Punktualnie o 18:00 w sali szkoleniowej na drugim piętrze rozpoczęła się nasza wirtualna podróż do Afryki. Na tle zdjęć prezentujących afrykańskie krajobrazy na ekranie rzutnika, w towarzystwie nastrojowej muzyki popłynęły słowa opowieści o polowaniach. Nie sposób w tym miejscu streścić opowiadanych dowcipnie i z niesamowitą pasją przygód by oddać należycie ich klimat. Słuchając nie starałem się zapamiętać wydarzeń tylko chłonąłem ich klimat, tak jak ze wspaniałą książką, którą zachłannie się czyta po raz pierwszy a potem wraca do niej wielokrotnie odkrywając za każdym razem coś nowego i interesującego. By zachęcić kolegów do uczestnictwa w następnym spotkaniu planowanym na kwiecień a poświęconym Diamentowej Kolekcji Azjatyckiej, w paru zdaniach postaram się przybliżyć o czym była mowa.

Kolega Zbigniew zaczął od polowania na hipopotama. Jest to według statystyk zwierzę odpowiedzialne za największą ilość śmierci ludzi w Afryce, niebezpieczne tym bardziej, że nie wygląda na takie. Kolos, uzbrojony w potężne kły w ogromnej paszczy potrafi być w wodzie “niewidzialny” i szalenie niebezpieczny. O tym jak szybko małe bajorko może zamienić się w śmiertelną pułapkę opowiadała pierwsza historia.

Druga opowieść dotyczyła polowania na słonia afrykańskiego, który jest następnym po hipopotamie afrykańskim zabójcą. Słonica, o której była mowa zabiła wcześniej murzyńską wieśniaczkę i stanowiła zagrożenie dla innych. Jak wyglądają poszukiwania konkretnego zwierzęcia i jak dobrze może się ono skryć w buszu usłyszeliśmy z ust człowieka, który stanął z bronią na wprost szarżującego na niego słonia.

Kolejne opowieści dotyczyły polowań na: bawoła (kolega Zbigniew jako pierwszy polak strzelił dublet bawołów), lamparta, lwa i nosorożca. Były to pod względem myśliwskim niemniej emocjonując polowania lecz poza polowaniem na lwa, nie wystawiające myśliwych na tak duże niebezpieczeństwo. Co czuje dwoje ludzi otoczonych przez stado lwic mogliśmy usłyszeć z ust uczestnika tych wydarzeń.

W ciągu czterogodzinnego spotkania usłyszeliśmy bardzo wiele opowieści myśliwskich, różnych historii i anegdot. Przez cały czas przewijały się tematy doboru broni do polowań na Czarnym Lądzie, właściwej współpracy z miejscową ludnością, odpowiednich przygotowań i etyki. Mogliśmy pytać o wszystko co było związane z Afryką, obejrzeć broń używaną w wyżej wspomnianych polowaniach oraz niektóre z pocisków wyjętych z pozyskanych trofeów. Odnoszę wrażenie, że temat polowań afrykańskich może mieć swoją kontynuację bo przecież oprócz Wielkiej Piątki istnieje cała masa innych gatunków atrakcyjnych dla myśliwych jak choćby oryksy, elandy, kudu, bawoły błotne …

O tym jak bardzo się podobało to spotkanie świadczą pytania kolegów czy na następne mogą zabrać swoje rodziny. W tym miejscu chciałbym podziękować w imieniu wszystkich uczestników koledze Zbigniewowi za te niesamowite cztery godziny, które na zawsze zapadną nam w pamięci.

Darz Bór i do zobaczenia na następnym spotkaniu!
Mariusz Dejneka

Galeria zdjęć ze spotkania

Previous "Do dwóch razy sztuka"
Next "Pierwsza myśl od Boga"